Jeśli powielasz tego typu pogląd nie obraź się, ale śmiem twierdzić, że sport poznałeś tylko i wyłącznie z poziomu fotela oglądając rozgrywki sportowe. Poważnie mówiąc jest to jedno z najgorszych stwierdzeń notorycznie powtarzanych w tak dalece rozwiniętych już naszych czasach. Sport i to niekoniecznie na najwyższym poziomie, tak naprawdę niewiele ma wspólnego z osiąganiem jakiejkolwiek korzyści zdrowotnej w dłuższej perspektywie czasu.

Nie są znane obiektywne i super dokładne proporcje ale stawiam, że przeważnie około osiemdziesiąt pięć procent treningów w rocznym cyklu przygotowań sportowca trudniącego się tym zawodowo jest wysiłkiem niewyobrażalnym. Zwykły "nie ruszający się" osobnik prędzej wylądowałby na oddziale OIOMU po rozgrzewce treningu sportowego, niż cieszyłby się z jakichkolwiek korzyści zdrowotnych, które miałyby teoretycznie z niego wyniknąć.

Sport jest notoryczną walką z przeciwnościami napływającymi dosłownie i w przenośni, z każdej strony: przesadzone oczekiwania kibiców, dziennikarzy i sponsorów, przeciągające się bolesne kontuzje i wymagający rywal, który nierzadko korzysta z najdrastyczniejszych środków, aby osiągnąć zamierzony cel. To tylko nieliczne z wielu przeszkód jakie są stawiane, przed każdym sportowcem, przez cały okres jego kariery sportowej. Niewielu sportowców na najwyższym poziomie kończy karierę w wieku przekraczającym czterdzieści lat. Kiedy tak się dzieje, ciało eksploatowane na najwyższym poziomie przez tak długi okres czasu możemy uznać za ewenement na skalę światową. 

Niestety kariera sportowca przeważnie odznacza się zdecydowanie przedwczesną emeryturą sportową, głębokim uszczerbku na zdrowiu fizycznym, depresją, brakiem spełnienia sportowego jak i perspektyw w nadchodzącej przyszłości. Życie sportowca nie jest, nie było i nigdy nie będzie usłane różami. W głębi duszy, żaden sportowiec nie jest w stu procentach usatysfakcjonowany ze swojej całej kariery sportowej oraz z okresu po nim gdzie u większości z nich wszystko pękło jak bańka mydlana z chwilą zawieszenia "butów na kołku". Nie jeden nawet najlepszy sportowiec na pewno chciałby coś w przeszłości poprawić w swoich poczynaniach ponieważ trudno uwierzyć w to, że jest osoba na tej planecie, która może być w pełni zadowolona ze swoich wszystkich potyczek życiowych.

Prosty przykład-zwróćmy uwagę na naszych piłkarzy z lat siedemdziesiątych. Czy te "plecaki z przodu", które noszą w postaci brzucha wyglądają estetycznie albo zdrowo? Wielu sportowców po zakończeniu kariery odrzuca ruch w jakiejkolwiek postaci z bardzo prostej przyczyny. Otóż większość rezerw w postaci sił zostaje wyczerpany przez nadludzka wieloletnią eksploatację i należy dać organizmowi, w końcu dłuższy czas na regeneracje sił. Inna sprawa, że niektórzy sportowcy przedłużają ten okres i stają się najzwyczajniej w świecie osobami, po których nie ma nawet najmniejszego śladu ich nadzwyczajnych możliwości fizycznych z czasów, kiedy byli porównywani do "półbogów". Zatem skąd wzięło się określenie stawiający "Sport" na równi ze zdrowiem?

W przypadkowych spotkaniach ze "starymi" znajomymi zawsze otrzymuję pytanie - czy cały czas udzielam się sportowo tak mocno jak czyniłem to w wieku szkolnym, bo ostatnio nic o mnie nie słychać! Odpowiadam z szczerym uśmiechem na twarzy twierdząco, ale z zaznaczeniem, że bawię się w to teraz zupełnie na tle rekreacyjnym. W zamian otrzymuję wyraz zdziwienia wynikającego z mojego uśmiechu, który po krótkim czasie zamienia się w zasmucony grymas twarzy wypowiadający słowa: "szkoda, że Ci się nie udało". Natychmiast weryfikuję ten ponury pogląd i tłumaczę, że gdybym w porę się nie opamiętał, bardzo prawdopodobne, iż byłbym teraz na skraju załamania zdrowotnego, a to jak się teraz ruszam jest najlepszą z możliwych rzeczy, jaka może mnie tylko spotykać.

Zatem zadaniem naszym powinno być wykorzystanie poprawności ruchu min. dla zdrowia oraz doskonałego samopoczucia. Celem jest eliminacja z naszego życia chorób, kontuzji, bólu lub wszelkiego innego tego typu podobnych nieprzyjemności osiągając to wszystko poprzez ruch rekreacyjny a nie jak mogłoby się wydawać ruch czysto sportowy. To jest ta subtelna, aczkolwiek znacząca różnica, którą chcę wpoić w umysły, każdego człowieka. Nie ma zatem większego sensu określać siebie "sportowcem" jeśli w rzeczywistości nim się nie jest. Uważam, że jest to w pewien sposób obraza dla tych ludzi, którzy mówiąc wprost "zabijają" swoje ciało dla sławy i wyniku. Większość osób czytających ten tekst nie wie jak "miło jest" odczuwać tak długotrwały wysiłek płynący z uczestnictwa w makrocyklu treningowym ale paradoksalnie to najlepsza sprawa jaka może nas spotkać! Potrzebujemy ruchu rekreacyjnego i utożsamiania się z Rekreacją Ruchową aniżeli ze Sportem w czystej postaci!

Odpowiedz sobie na pytanie: czy mówiąc znajomemu czujesz się bardziej dowartościowany kiedy powiesz mu, że zacząłeś uprawiać Sport? Twój inteligentny rozmówca powinien się zatem zapytać o Twoje osiągi jako, że jesteś przecież sportowcem! Zrobiłoby się prawdopodobnie niesmacznie ponieważ oczywiście większość z nas ich nie ma bo najnormalniej w świecie sportowców stąpających po ziemi w perspektywie ogółu liczebności jest tylko garstka. Określaj siebie jako Rekreant Ruchowy! W takim wypadku gwarantuję Ci, że będziesz w stanie wymienić z marszu długą listę Twoich wspaniałych osiągów na tym polu!

Ps. Określając jednym słowem "Sport" wybierajmy np. takie wyrażenia jak: sława pieniądze, wyrzeczenia, zmęczenie, ból oraz np. kontuzja natomiast określając "Rekreację" wybierajmy słowo takie jak: przyjemność, doskonałe samopoczucie, zdrowie i jemu pochodne.

Najnowsze