Czy potrzebujemy setek tysięcy dostatecznych sportowców, abyśmy uznawali się za zdrowych ludzi? Albo też, czy ze względu na coraz większą ilość zdobywanych medali przez naszych sportowców na Igrzyskach Olimpijskich możemy sądzić, że jest to współzależne z tym, że nasze zdrowie jako społeczeństwo wykazuje się dzięki temu na lepszym poziomie? Niestety, czy nam się to podoba czy nie, jak największy procent prawdziwych sportowców i medali przypadających na liczbę mieszkańców w kraju nie zawsze przekłada się na wyznacznik zdrowia społeczeństwa danego kraju.

 

Osobiście nie mam w swoich oczekiwaniach oglądania na chodniku "samozwańczych sportowców" z narcystyczną naturą, których "przerośnięte" ego wyrażane jest poprzez styl chodzenia, czy też obcisły podkoszulek podkreślający dużego "bicka”. W przeciwieństwie do tego wolałbym oglądać rekreantów tryskających doskonałym samopoczuciem udzielającym się wszystkim dookoła.

Czytając multum "poradników" w internetowych serwisach zastanawiam się do kogo tak naprawdę są one kierowane. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że piszą je (lub kopiują je :P) przeważnie osoby znające się na rzeczy, jednak wydaje mi się, że na siłę próbujemy zrobić sportowcem, każdego z czytających wszystkie te poradniki. W większości nie są one realistyczne do wprowadzenia w życie z bardzo prostej przyczyny. Zakładają one, że skuteczność przedstawianych licznych i cudownych programów treningowych wystąpi tylko i wyłącznie wtedy, kiedy to człowiek dostosuje się do nich w stu procentach, a nie na odwrót jak być powinno.

Absolutnie nie potrzebujemy programu ćwiczeń, który po kilku tygodniach stosowania go, doprowadzi nasze ciało do przemęczenia i w ostateczności do zrezygnowania z niego, ze względu na trwały psychiczny ślad przypominający o tym, że ruch narzucany w tym programie nie był w rzeczywistości taki dobrotliwy i skuteczny jak każdy polecał nam go z ręką na sercu. Polecam korzystać z takich programów ćwiczeń, które będą proste do wprowadzenia w życie oraz przede wszystkim trwale odbijające się w naszym zachowaniu. 

Nie popadajmy zatem w paranoję, ponieważ nie musimy podporządkowywać się w całości do wszystkich zasłyszanych przez nas wskazówek. Co najwyżej możemy bazować na nich oraz modyfikować je w stosunku do własnych potrzeb. Jeszcze lepiej i zdecydowanie prościej będzie, kiedy zamiast szukać tygodniami w internecie idealnego programu "zdrowia" dla naszej osoby odejdziemy w końcu od komputera i wybierzemy się całą rodziną na pływalnię, na pobliskiego "Orlika", czy też może na przejażdżkę rowerem po dużym i pięknie zalesionym terenie :)

Najnowsze